Szukaj

Jesteśmy już w trójkę

Łapserdak, 12 czerwiec 2019
Jesteśmy już w trójkę

Jesteśmy już w trójkę! I powiem Wam, że nic nie jest takie, jak myślałam, że będzie.

Gdy lekarze podali mi delikatnego jak ircha bobasa, od razu zaczęłam doświadczać słynnej poporodowej amnezji. Co? Jaki poród? Może o tym słyszeliście: puchar zwycięstwa w postaci dziecka sprawia, że kobiety zapominają, jakiego doświadczyły horroru. Nie zamierzałam temu ulec, lecz cóż...ciepły różowy pakuneczek popatrzył na mnie z błyskiem w oczach. Wyglądał tak, jakby chciał nam powiedzieć "uff, ciężko było, ale dobrze, że już jestem". Nigdy wcześniej nie dotykałam niczego tak mięciutkiego.

Nasz Joachim został mianowany "Misiem" i na miarę naszych możliwości jest ten miś absolutnie piękny i słodki. To znaczy, gdy akurat nie płacze i nie młóci powietrza małymi piąstkami, a my nie staramy się w panice uchwycić powodu alarmu.

Nigdy nie potrafiłam zrozumieć, czemu młode matki namiętnie piją zimną kawę i chodzą w dresach pozbawione makijażu. A teraz? Jestem chomikiem w kółku, które zakręciło się zbyt szybko i biedny zwierzak szybuje uczepiony jednego szczebelka. Rzecz jasna jest to chomik napity zimnej kawy, pojedzony zimnym obiadem oraz bez makijażu. -Zasada jest taka: spij jak dziecko śpi, sprzątaj kiedy ono sprząta... wróć, od bałaganu jeszcze nikt nie umarł - wyjaśniła mi na facebooku Krysia, doświadczona mama. Z początku ciężko mi było odpuścić i przez pierwsze tygodnie chodziłam z oczami na zapałkach. W końcu musiałam się poddać i teraz, w drugim miesiącu życia Joachima, dostrzegam więcej uroków macierzyństwa. Robimy małemu dużo zdjęć. – Patrz, jaki jest piękny... Codziennie piękniejszy… - Yyyy….Wiesz, co, jak on śpi, to lepiej zróbmy coś albo śpijmy, a nie siedźmy kawałek dalej od niego, oglądając jego zdjęcia...


Kilka miesięcy temu myślałam, że ubieranie dzidziusia to rewia mody, polegająca na rozkosznym dopasowywaniu ciuszków niemowlęcych. Tymczasem teraz wywalam z komody pajacyki dla noworodków i szybkim ruchem wybieram te śpioszki, które najłatwiej się będzie odpinać przy sto pierwszej zmianie pieluszki... Przy czym nie będzie to raczej kostium tygryska ani czapeczka ze śmiesznymi uszkami. Raz założyłam i mały zabawnie wyglądał, a mnie było autentycznie łyso, że bawię się kosztem dziecka.

Prawda jest taka, że mam coś na sumieniu. Nie ma bardziej komicznej miny od tej, którą ma Misiek, gdy robi kupę. Cały czerwony na twarzy z wysiłku wydaje dorosłe odgłosy. On się męczy, a my chichoczemy. Albo pod koniec męczącego dnia:
- Ej słuchaj, wiesz, mamy dziecko - mówi do mnie narzeczony. - Serio, nie żartujesz? - No nie, idź zobacz, leży w łóżeczku. Idę i patrzę. - Ty kurde, faktycznie... Śmiejemy się. - Dziwnie nie? - No, dziwnie. 

I wiecie co? Czuję, że to dopiero początek.

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów