Szukaj

O radości z macierzyństwa

Łapserdak, 12 grudzień 2019
O radości z macierzyństwa

Macierzyństwo jest jak wizyta w wesołym miasteczku, gdy boli ząb. 

Trzonowiec rwie i feeria atrakcji męczy. Usiadłoby się, położyło. Nakryło kołdrą. Pospało. Ale nie. Trzeba się bawić. W dodatku znajomi wykrzykują przez telefon „korzystaajcie! Bo to tak szybko mija! Zaraz już Was tu nie będzie!”. Czas faktycznie pędzi. Nasz ząbczak ma już 7 miesięcy! –Jaki słodki mały dzidziuś! - wzdychają z rozczuleniem panie, idące za rękę z co prawda troszkę większymi, ale równie słodkimi dzidziusiami. Zawsze mnie to zdumiewało. Ale co to? Mijam pana niosącego w chuście malutkiego noworodzia i moje usta same wykrzykują –Jaki słodki dzidziuś! 

Nasz dzidziul zaczyna wybijać się na niezależność spożywczą. Podziw, duma i radość rozpiera nas, gdy Misiek ładuje do buzi gotowaną marchewkę, awokado, kurczaka, brokuła czy co tam znajdzie się w zasięgu jego małej, niewprawnej jeszcze łapki. Jeszcze wczoraj śmialiśmy się, że maluch nie wie, czym są kolorowe rzeczy na naszych talerzach i że pewnie myśli ''o kurczę, oni jedzą zabawki!'' A dziś w restauracji: zamawiamy sałatkę, pizzę i… czyja to tłusta łapka? Rączka pewnie sięga do zielonej piramidy na moim talerzu i chwyta pasek grillowanego kurczaka! Rozmiękcza w buzi paluszek chlebowy… miażdży awokado jakby chciał dusić centaury! 

– Miksuje mu pani zupki? - pyta surowo pediatra. – Nie. – To jak je mięso? -Normalnie, dajemy mu kawałki do ręki i wkłada to do buzi. – Pfff. Brwi lekarki zjeżdżają z góry na dół, a mina jak u naszego Joachima, gdy spróbował kiszonego ogórka. No co. BLW! Niby skrót od Bobas Lubi Wybór, a naprawdę to chyba Bałagan Lubi Wracać. Ale co tam bajzel. Chyba nie ma słodszego widoku niż umorusany pyszczek, i dzidzi całe w owsiance. To jest bardzo słodkie. I bardzo się lepi. Stół, podłoga, ubranie, przewijak…Niemowlak jest owsiankowym Midasem. A ja jestem Syzyfem, który lubi wybór. Czy zacząć sprzątanie od siebie, od dzidzi, od stołu czy od podłogi? W zasadzie to najlepiej byłoby jeść nago i w wannie. Niestety sprytne metody rodzic wynajduje stosunkowo późno. Żałuję, dopiero niedawno opatentowałam metodę nocnego przewijania przez podłożenie czystej pieluszki i szybkie wysunięcie brudnej. Maluch się nie budzi i nie ma już dylematu czy przewijać czy pozwolić spać. Radości z macierzyństwa nocą jest dzięki temu może mniej, ale za to o ile więcej spania. 

Chociaż przy przewijaniu może być kupa śmiechu. Wychodzę raz spod prysznica i biegnę do pokoju, skąd dochodzą mnie dziwne dźwięki. Cedric aż się zatacza ze śmiechu, a dziwny odgłos to pierwszy śmiech Miśka na cały regulator. Może wywołać go potrząsanie nad nim moją blond grzywką i robienie „szszszz”, albo… pukanie w półkę. To jest dla mnie absolutnie niesamowite, jak wcześnie rozwija się u dziecka poczucie humoru. Oczywiście śmiech w ogóle wywoływany jest przez zaskoczenie i ten mechanizm jest dla dzidziusia jak najbardziej dostępny. Dla nas z kolei ten śmiech jest niesamowicie zabawny, bo nie dość, że frenetyczny, to jeszcze taki po naszemu nieadekwatny. Czasem, gdy karmię, połaskotam malucha dla zabawy i widzę, że on zamiera i czeka co będzie dalej. Łaskoczę znów i wówczas, on już pewny, że to żarcik z mojej strony, śmieje się z piersią w buzi. A ja śmieję się, bo to śmieszny widok. Tylko raz się nie zrozumieliśmy. Wnoszę Miśka na 4 piętro plus jeszcze torbę do wózka i jakieś małe zakupy, a przy tym strasznie sapię. Dzidziuś patrzy na mnie zaskoczony i… zaczyna się śmiać. Resztką płuc zaśmiałam się i ja. 

Mówię Wam, radość z macierzyństwa jest jak wizyta w wesołym miasteczku. Taka wizyta, gdy coś nas uwiera. Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że maluch też nie ma lekko, no bo co to za zabawa w lunaparku, kiedy idą ci dwa górne zęby?

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów