Szukaj

Sprawy okołodzidziusiowe

Łapserdak, 19 wrzesień 2019
Sprawy okołodzidziusiowe



Sprawy związane z dzidziusiem dzielą się na dwie kategorie: te, na które masz wpływ, i te, na które nie masz. Kategoria poza wpływem to przykładowo: rozkład jazdy MPK, pogoda, zastawiony autami chodnik lub jego brak, liczba wózków w autobusie i parasolka od wózka. Jest tego więcej i mogą występować w różnych kombinacjach.

Brrrrum! Odgłos sunącego za tobą auta, gdy w upał idziesz drogą bez chodnika i pobocza. Na chwilę przystanęłaś, żeby robić cień tą cholerną parasolką, a spieszysz się na autobus. Dlaczego parasolki nie są jak słoneczniki i same nie kręcą się w kierunku słońca? Dzidziuś skwierczy, a ty wciskasz się w płot, aby przepuścić auto. Bum! Parasol odpada tuż za rogiem i kiedy wstajesz z ziemi, widzisz mijający Cię autobus. Jak bosko byłoby połamać ten badziew i wrzucić go do kosza! Ale nie, maluszka trzeba osłonić i nie - nie śmiercionośną pieluszką. Szpetnie kląć na małych oczkach nie wypada, więc ciśnienie w mamowarze narasta…Zaciskasz zęby i idziesz, przytrzymując parasol.
Przy 231 teście na cierpliwość jesteś o krok od bycia złą matką, matką-frustratką. 

Na szczęście jest jeszcze kategoria rzeczy bejbusiowych, na które masz wpływ. Przykładowo ubranka dla dziecka. Z góry ciuszków podrzuconych przez pomocnych znajomych wyłaniają się u nas dwie kategorie. Pierwsza to wszelkie rzeczy łatwe do włożenia przez głowę i do rozpięcia podczas przewijania. Druga to rzeczy ładne, ale ryzykowne.
– Zobacz, on jest ubrany jak dorosły, ma koszulę, spodnie, nawet buty - dziwi się mój narzeczony, pokazując zdjęcie noworodka swoich przyjaciół. – O kurde – kiwam głową. Że też mają na to czas i siłę…Osobiście mam genetyczną skłonność do unikania ubraniowych pułapek, gdyż ma prababcia raz przegrała walkę z dziecięcym ubrankiem. Były to czasy rajtuzów ze sztywnego materiału z biegnącymi pionowo paskami. Moim zdaniem były organicznie za małe i wiele wysiłku potrzeba było do założenia czegoś takiego prosto. Gdy prababka w końcu naciągnęła pończoszki na moje raciczki, okazało się, że… zapomniała o majtkach! Cóż było robić? Założyła je… na rajstopy. Teraz rozumiecie dlaczego dla nas mogłyby istnieć tylko bodziaki i śpioszki.

Zanim podejdę z czymkolwiek do niemowlorka, upewniam się, że posiada „wrota pieluszkowe”. Rejon ten zapinany jest zwykle na napy, które i tak trzeba ze sobą sparować. Niby proste, a jak się człowiek nie wyśpi (zawsze) albo dzidzia wierzga nóżkami (zawsze), to trwa to chwilę i czasem pojawiają się błędy. Jeśli potomek jest głodny, a przewinięcie następuje w charakterze aperitifu, wierzganie narasta. Takoż i sygnał dźwiękowy. Matkowar paruje...


Zupełnie odwrotnie jest gdy dzidziuś ma na sobie śpiochy z zamkiem błyskawicznym. Wtedy myk, myk ziuuuuuuu… sprawnymi kocimi ruchami przewijasz małego człowieczka. Patrząc na swoje dzieło, czujesz błogi spokój. Ogarniasz przynajmniej to.

Myślę, że każda matka trochę inaczej znosi codzienne frustracje, ale nie na tym polega różnica między rozanieloną matką boską, a rozsierdzoną rodzicielką. Śmiem twierdzić, że tym, co robi różnicę, jest liczba napotkanych „errorów”. Pod prąd nocnego niewyspania, dziennego głodu, płaczliwego ciśnienia w pewnym momencie brak sił do walki z okołodzidziusiową materią. Zupełnie inaczej jest gdy najedzona jedną z trzech zup, które zrobiła do słoików moja mama, karmię. W parku akurat nikt nie kosi traw, nie strzela do ptaków, nie pije wódki, a po alejkach suną wózki. Dzidziusie są zadowolone, nie krzyczą, a my przewijamy je ziuuu… ziuuu… sprawnie i szybciutko. Rzeczy, na które nie mamy wpływu, mają na nas dobry wpływ, bo wszystko jest takie, jak być powinno. Drzewa chronią od upału, twarze mamy rozluźnione i nie chce nam się siku. Co prawda ptak zrobił kupę na kocyk, ale to nie szkodzi, mamy drugi, a poza tym, to na szczęście! Macierzyństwo jest takie piękne!

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów